Czwarty odcinek programu Mam Talent – casting we Wrocławiu

Za nami kolejny, czwarty już odcinek niesamowitego programu emitowanego na antenie TVN – Mam Talent. Tym razem byliśmy świadkami castingu we Wrocławiu, gdzie pojawiło się kilka potencjalnych talentów. Jako, że powtórzeń nie sposób uniknąć wydaje mi się, że rodzaje talentów powoli się wyczerpują. Jednak dzięki temu mamy lepszy punkt odniesienia, co do talentów niektórych uczestników castingu we Wrocławiu, w porównaniu do uczestników poprzednich programów. Powtórzył się niesamowity talent muzyczny, taniec electric boogie, akrobacja ma szarfie oraz iluzjoniści jednak o tym za chwilę. Jako pierwszy w czwartym odcinku swój talent zaprezentował Józef P. z kukłą, który pokazał dosyć ciekawy taniec, można by się nawet pokusić o stwierdzenie, że kukła poruszała się jak żywa, gdyby nie to, że była ściskana za szyję! Kolejny talent, jaki objawił się we Wrocławiu to moim zdaniem osoba, o której będzie jeszcze głośno w tym programie – mam tu na myśli Agnieszkę Niedziałek z jej czworonożnym, niesamowitym przyjacielem Tajem. To, co wyprawiał ten pies powinno wpędzić w kompleksy każdego właściciela psa w Polsce. Mój od jutra rozpoczyna treningi…

Kolejnym objawieniem, żeby nie powiedzieć zmartwychwstaniem był występ Elvisa vel. Piotra Bugzela, który udowodnił, że król żyje i ma się dobrze. Za dowód niech posłuży ocena jury, które jednogłośnie zdecydowało, że Piotr powinien przejść do kolejnego etapu programu Mam Talent. Kolejnym występem, który przykuł moją uwagę był występ grupy „All sounds allowed”. Przyznam, że spodziewałem się czegoś tragicznego, jednak zostałem mile zaskoczony. Cały występ oceniam jak najbardziej pozytywnie, podobnie jak jury, które był 3x na tak! Jako element folkloru (wiadomo, w końcu program rozrywkowy) pojawił się Mariusz vel. Dżaga, który sparodiował naszą ulubioną artystkę sceniczną Dodę. O dziwo w tym przypadku również jury było 3x na tak. Kolejnymi uczestnikami była rodzina cyrkowa. Najpierw na scenie pojawili się rodzice Renata i Juri Dimitriev, którzy zaprezentowali sztuczki iluzjonistyczne, jednak ich performance nie spotkał się z przychylnością „wyroczni”. Sytuację zmieniła dopiero córka – Dominika Dimitriev, która zaprezentowała ekwilibrystykę, ewolucję na szarfie, przechodząc do kolejnego etapu z dwoma głosami na tak. Warto przypomnieć, że w poprzednim odcinku podobną sztukę zaprezentowała Anna Komorowska, która jednak mogła się pochwalić pełnym poparciem ze strony jury.Bardzo pozytywne wrażenie zrobił na mnie także kolejny występ – tym razem na scenie zjawił się Jacenty Ignatowicz showman, który brawurowo zagrał na… liściu. Jak powiedział Kuba Wojewódzki, pan Jacenty to prawdziwy liściasty Marlin Manson. Najlepszą rekomendacją talentu górala niech będzie bis, którego domagała się publika. Kolejna uczestniczka programu piętnastoletnia Paulina Lenda stanowi prawdziwą konkurencję dla Klaudii Kulawik, czy też Klaudii Walencik. Ten niesamowity „czarny” głos zapewne jeszcze nie raz zabrzmi w naszych uszach w trakcie trwania tej edycji Mam Talent. Kolejna osoba, którą warto wymienić z uwagi na wielki talent to dwu-krotny mistrz w tańcu electric boogie Kamil Kucharzewski, moim skromnym zdaniem swoim tańcem pobił dotychczasowego faworyta Karola NEO Galosa. Odcinek programu Mam Talent we Wrocławiu zakończył występ grupy „Percival” grającej muzykę wczesnego średniowiecza. Zespół również dane będzie nam oglądać na kolejnym etapie programu. Podsumowując czwarty odcinek, stwierdzam, że powoli pomysły na oryginalny talent zaczynają się wyczerpywać. Jednak dzięki temu zapowiada się jeszcze ciekawsza rywalizacja w drugim etapie programu. Ciekawy jestem czy program będzie nas w stanie jeszcze czymś zaskoczyć? Jednak o tym będziemy mogli się przekonać dopiero za tydzień.

Tymczasem zapraszam do wzięcia udziału w ankiecie, kto waszym zdaniem był the best w czwartej odsłonie programu Mam Talent. Tradycyjnie zachęcam także do wyrażania swoich opinii w komentarzach.

Podziel się linkiem:
  • Digg
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Wykop